2 czerwca klasy IV, V, VI i VII wyjechały na dwudniową wycieczkę do Wrocławia. Program wyjazdu był naprawdę ciekawy i obiecujący, wszyscy też cieszyliśmy się na wspólne spędzenie czasu.
Wstaliśmy naprawdę wcześnie (niektórzy prawie nie spali), ponieważ musieliśmy się zebrać przed szkołą o godz. 4.45. W wyśmienitych nastrojach zasiedliśmy z autobusie, chętni na przeżycie ciekawych przygód. Pan przewodnik nas nie rozczarował, w trakcie drogi każdy postój odbywał się w okolicy McDonalda. Już wiedzieliśmy, że nie będziemy cierpieć głodu:)
Po dotarciu do Wrocławia, najedzeni pyszniutkimi fast foodami, rozpoczęliśmy zwiedzanie. Na pierwszy rzut ruszył Ostrów Tumski, w katedrze św. Jana Chrzciciela spędziliśmy długą chwilę. Potem spacerowaliśmy po Wrocławiu (przy okazji dowiedzieliśmy się, że to miasto jest bardzo popularne wśród studentów) aż dotarliśmy do przepięknego rynku. To był nasz czas na zakupienie pamiątek. Hitem dla niektórych okazały się wiaderka z watą cukrową oraz pluszowe ośmiornice. Na pewno nie zapomnimy wejścia na Panoramę Racławicką, dla wielu z nas był to najciekawszy punkt wycieczki. Ogromny obraz robi wrażenie!
Po tylu atrakcjach nadszedł czas na kolację i zakwaterowanie. Zamieszkaliśmy na jedną noc w bardzo ładnym hoteliku prowadzonym przez siostry zakonne. Budynek otaczał piękny ogródek, w którym spędziliśmy miłe chwile na integracji. Wieczorem ruszyliśmy na pokaz fontann- spektakl był niesamowity! Światła, muzyka, niepowtarzalna atmosfera. Wielu z nas na pewno jeszcze tam wróci.
Drugiego dnia, po wykwaterowaniu, udaliśmy się na spacer. Oodwiedziliśmy Ogród Japoński (kolejny hit) oraz Ogród Zoologiczny, na który wielu z nas czekało. Każdy wypatrywał tych zwierząt, które chciał zobaczyć, na pewno wrażenie na większości zrobiły ogromne akwaria z kolorowymi rybami oraz Afrykarium (zabójcza temperatura). Ostatnim punktem okazał się wjazd na Sky Tower, taras widokowy również bardzo nam się podobał.
Nasyceni widokami, miejscami, emocjami udaliśmy się w drogę powrotną. I tu nie doznaliśmy rozczarowania, postoje znowu były blisko Maca:)
Około godz. 23.15 wróciliśmy do Gabonia. Uff, trzeba było się porządnie wyspać po tylu wrażeniach!
I.Ł.